Epicki spacer w Dolomitach

Wokół Tre Cime di Lavaredo.

Gdy myślę o Alpach do głowy przychodzi mi Szwajcaria. Potem krowy. Zaraz zanimi czekolada. Później jeszcze Francja, Austria i Niemcy. I Heidi. Nie Klum tylko, ta co z dziadkiem mieszkała na halach. Włochy nigdy mi nie przechodzą przez myśl. Może dlatego, że Alpy nie mogą się przebić przez pizze z czerwonym winem, sycylijskie gelato i krzywą wieżę w Pizie.
Dlatego, gdy Michał dorzucił do naszej podróży przystanek w Tyrolu Południowym tylko wzruszyłam ramionami. „Ok, w sumie czemu nie. Jak nam starczy czasu. Chociaż wolałabym dłużej pobyć w Szwajcarii.”

Wyobrażasz to sobie?!

O WŁOS!

O włos ominęlibyśmy Dolomity.

Bo wolałam Szwajcarię.

Jedna błędna decyzja i czułabym się jak po tej imprezie, na którą nie chciało Ci się iść, bo przecież Gra o tron leci w TV. A potem okazuję się, że było TAK EPICKO, że na żadnym sylwestrze, urodzinach i parapetówie już więcej tak nie będzie. Ever. Nawet na TWOICH urodzinach. No chyba, że wszyscy zaczną wspominać TAMTĄ imprezę.

No więc, żeby nie opuścić tej epickiej balangi postanowiliśmy o rzeczone Dolomity zahaczyć. Po drodze z Austrii do Szwajcarii.

EPICKI oprócz klasycznego znaczenia jak „opisowy”, czy „opowiadający”, w wyniku neosemantyzacji polskiego znaczenia, może oznaczać również: imponujący, epokowy i heroiczny

I taki był właśnie szlak wokół Tre Cime di Lavaredo.

Tre Cime di Lavaredo Tre Cime di LavaredoTre Cime di Lavaredo

IMPONUJĄCY

Widok trzech surowych szczytów towarzyszy Ci całą drogę. Jest magicznie, niesamowicie. Czujesz się malutki w obliczu potęgi otaczających Cię gór.

Masz gęsią skórę.

Jest bosko.

Tre Cime di Lavaredo

EPOKOWY

Przynajmniej dla McUlskich, bo po przejściu kilku kilometrów musieliśmy trawersując pokonać ścianę śniegu. No łoooooł! Trochę się czułam jak w Himalajach. Takich co na filmach je oglądam. Trzeba było iść stopa za stopą, po średnio ubitym śniegu. Jooooaaaacie. Do tego wleźliśmy na 2450 m. Nasza życióweczka. Epokowość do potęgi.

HEROICZNY

Dokładnie w momencie, w którym pokonaliśmy połowę drogi i zaczęliśmy wracać zaczął walić grad. Na jakąś sekundę po tym, jak zrobiłam TO zdjęcie:

Tre Cime di Lavaredo
Wracaliśmy półtorej godziny na przemian w gradzie i deszczu. To był heroiczny wysiłek. Najpierw nieśliśmy Lu na zmianę, bo kulki gradu były wielkości grochu, więc bałam się, że mogą jej zrobić krzywdę. Później już szła dzielnie sama. Chwilami było naprawdę ciężko. Ślisko, zimno i mokro. Droga wlekła się w nieskończoność. Gdy dotarliśmy na parking nasze ciuchy można były wyciskać. Mokre mieliśmy nawet majtki. Luśka momentalnie zasnęła zawinięta w suchy ręcznik. Przejście tego fragmentu przy zastanych warunkach atmosferycznych bez uronienia ani jednej łzy uważam za jedno z moich bardziej heroicznych osiągnięć. Na równi z obroną magisterki. Serio.

Tak, to była zdecydowanie epicka wędrówka. I zaiste szlak wokół Tre Cime di Lavaredo można pięknie nazwać epickim. Jedyne miejsce w trakcie tej alpejskiej wyprawy, które tak na maksa zryło nam berety. Niczym plaże na Lofotach.
Tre Cime di Lavaredo Tre Cime di Lavaredo Tre Cime di Lavaredo Tre Cime di Lavaredo trecime_15_makulscy trecime_16_makulscytrecime_03_makulscy Tre Cime di Lavaredo

  • Szlak wokół Tre Cime di Lavaredo ma 9,5 km długości;
  • Różnica wysokości na szlaku wynosi ok. 600 m. (najwyższy punkt ma 2451 m.);
  • Szlak zaczyna się na parkingu przy Rifugio Auronzo. Do parkingu prowadzi płatna droga, która zaczyna się kilka kilometrów za Misuriną. Wjazd na ten 7 km odcinek kosztuje 24 Euro. Tak, opłaca się wydać tyle hajsu. Szlak wokół Tre Cime di Lavaredo to najpiękniejszy szlak na jakim byliśmy.
  • Z psami wchodzisz bez problemu.
Tre Cime di Lavaredo

„Michał, czy ona SERIO chrapie, pod Tre Cime..?”

10 Comments

  1. Pingback: 2017 Dolomiti Trekking Expedition z Luśką – makulscy.com

  2. Jakiż przypadek, bo właśnie 2 tygodnie temu byłam na Tre Cime (Drei Zinnen) :D Restauracja w Riffugio Drei Zinnen skradła nasze żołądki! A same Dolomity są przepiękne! To chyba jedno z naszych ulubionych miejsc w Europie. Niestety nie zabraliśmy naszej Fiory, bo baliśmy się, że szlak może być dla niej za trudny. W lipca z kolei byliśmy na Festiwalu Muzycznym w Dolomitach, więcej info tutaj: http://ogryzekpomaranczy.pl/dolomity-czesc-1-suoni-delle-dolomiti/

    Kiedy byliście w Tre Cime? Patrząc na śniegi to chyba zdjęcia z wiosny? Jestem pierwszy raz na blogu, ale bardzo mi się podoba :)

  3. hehe, za niecały miesiąc będziemy w dolomitach na kilka dni i strasznie nie chce mi się zabierac za planowanie. tymczasem jeden szlak sam mi się odhaczył dzięki Wam, mega! doczekać się nie mogę az tam wejdę. kiedy to było, że tego śniegu tyle?

    • Dokładnie 5 czerwca :) Podobno najpiękniej jest jesienią. Dolomity to moje odkrycie 2016, wpadłam po sam czubek głowy <3

  4. Chrapie, chrapie?! Każdą dobrą imprezę trzeba odespać 😇 ☺ A epicką to już zwłaszcza 😈😃

    • 😄😄 Poza tym ja NIGDY nie chrapię. Co najwyżej głośniej oddycham 😄

    • Komendę ‚Lu, dodaj temu zdjęciu epickości!’ mamy dopracowaną do perfekcji :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *