Wyspa Rømø – bo życie jest plażą

Chodź zabiorę Cię na moją ulubioną duńską wyspę.

Jaką plażę widzisz, gdy myślisz o naprawdę DUŻEJ PLAŻY?

Na stówę którąś z naszych nadbałtyckich cacuszek, prawda?  Szeroką i piaszczystą z połyskującym w oddali granatowym morzem i białymi grzywami fal. Yhm, też tak miałam. A potem pojechaliśmy na Rømø. I okazało się, że plaża może być TAK SZEROKA, że po pierwsze normalnie wjeżdżasz na nią samochodem, a po drugie z jednego jej końca nie zobaczysz nawet zarysu morza.

No popatrz na tylko na to:plaża Sønderstrand Romo

To akurat Sønderstrand, która w momencie odpływu ma ponad 8 kilometrów długości i – czek this aut!! –  prawie 3 kilosy szerokości. To naprawdę DUŻO. A na Rømø takie wielgaśnie plaże są dwie. Bosko, no nie?

Chodź, opowiem Ci o tej fajnej wyspie więcej!

Rømø? Pierwsze słyszę! Co to w ogóle jest za wyspa?

Rømø to duńska wyspa położona na Morzu Północnym, niedaleko niemieckiej granicy. Na Rømø wjeżdża się 10-kilometrową groblą, która łączy wyspę ze stałym lądem. Latem przyjeżdża tu sporo niemieckich turystów, ale w połowie września kempingi i leśne szlaki są już prawie puste. Plaże też.

Chociaż akurat plaże są tu raczej zawsze puste.wyspa Romo wjazd

P.S. Z Rømø kursują również promy na wyspę Sylt, ale tam nie dotarliśmy, więc zupełnie nic o niej nie wiem.

Plaże na Rømø

Te największe są dwie – Lakolk i Sønderstrand.

Plaża Lakolk

Położona na zachodzie wyspy plaża Lakolk jest trochę mniejsza od gigantycznej Sønderstrand i jakby odrobinę przytulniejsza, chociaż nie wiem, czy to określenia pasuje do takiego piaszczystego olbrzyma. Co roku na na początku września odbywa się tutaj słynny festiwal latawców i Motor Festival, którego hajlajtem są wyścigi zabytkowych samochodów z Norwegii, Niemiec, Szwecji i Danii. Na Laklok możesz wjechać samochodem (zachowując maksymalną prędkość 30km/h) i romantycznie podziwiać zachód słońca siedząc na masce swojej fury, jak to zawsze robią w hamerykańskich filmach.

Jest absolutnie cudownie.

Plaża Lakolk

wyspa Romo

Plaża Lakolk

Plaża Sønderstrand

Największą plażą nie tylko na Rømø, ale w całej północnej Europie jest jednak nie Lakolk, a Sønderstrand. To ta, o której mówiłam Ci na początku wpisu – 8 km na 2,5 km.

O.

M.

G.

W życiu nie widziała takiej gigantycznej plaży, która wygląda jak pustynia, ale jednak nią nie jest, bo kończy się morzem (duuh?!). Oczywiście możesz na nią wjechać samochodem i oczywiście nie ma na niej żadnych pasów, więc szusowanie po piachu to prawdziwa samowolka. Sønderstrand robi naprawdę niesamowite wrażenie. Możesz tu poćwiczyć kitebuggying, czyli jazdę trzykołowym mini-pojazdami z wielkim żaglem, możesz również wjechać konno, czy rowerem. Nie szykuj się tylko na rozbijanie obozowiska na noc, bo akurat spanie na dziko jest zabronione w całej Danii.

Z Sønderstrand na Lakolk da się przejść piechotą, chociaż będzie to spacer z kategorii „daleko jeszcze?”, bo krajobraz jest wyjątkowo mało urozmaicony. Wciąż będzie tylko plllllllaaaaaaażżżżżaaaaa i moooooorzeeee (ja tam lubię). Plaże NIE SĄ połączone trasą samochodową, bo teren na który możesz wjechać autem na obu z nich jest ściśle określony.

Szlaki pisze na Rømø

Na Rømø są dwie plantacje, czyli wydmy, na których sprytni Duńczycy posadzili lasy.  Kirkeby Plantage i Vråby Plantage to mega spacerowe treny, pocięte szlakami pieszymi prowadzącymi przez morza szumiących traw, wrzosowiska i leśne polany. Są tu nawet dwa wzniesienia, które mieszkańcy dumnie nazywają górami – Stagebjerg (18 m, na plantacji Vråby) i Høstbjerg (19 m, z głównej drogi trzeba skręcić na Bolilmark). Z obu wzgórz rozpościera się bardzo widok, bo reszta wyspy jest płaska jak stół.

Romo to prawdziwy raj dla spacerujących psiarzy. Popatrz tylko na tę kojące dusze krajobrazy:

wyspa Romo

Najwyższy szczyt zdobyty bez tlenu

Co jeszcze warto zobaczyć na Rømø?

Na wyspie znajduje się najstarsza i najmniejsza duńską szkołę, która klimatem totalnie przypomina tę z Ani z Zielonego Wzgórza. W latach 1784 – 1874 uczyło się tutaj 40 uczniów. Nauczycielem był kapitan statku wielorybniczego (Kommandør), który był jedną z najważniejszych person na wyspie. Rodzice uczniów za naukę płacili w naturze, czyli przynosząc produkty spożywcze, mięso, czy opał.

Tuż obok szkoły w byłym domu wielorybnika urządzono muzeum. W XVIII w, kiedy kwitł przemysł wielorybniczy byli to najzamożniejsi mieszkańcy wyspy. Wyposażenie domu i całego obejścia jest najlepszym dowodem, że biznes kręcił się naprawdę dobrze. Ważną pamiątka z tamtych czasów jest również zachowany fragment płotu z kości wieloryba. Z braku kamieni i drzewa kości tych wielkich ssaków stanowiły kiedyś jedyny budulec na wyspie. Płot znajduje się tuż przy głównej drodze, przy miejscowości Juvre. Łatwo go przeoczyć, bo jest dość niepozorny.

Na koniec warto wpaść do białego kościoła Sankt Clemens. W środku u sufitu wisi 7 pięknych modeli statków, które odegrały ważną rolę w historii wyspy. Jeśli kiedyś byłaś już w duńskim kościele, wiesz, że to wcale nie taki rzadki i wyjątkowy widok. Na murze obok kościoła znajdują się zabytkowe, kamienne tablice nagrobkowe, które bogaci mieszkańcy czasem sprawiali sobie nawet już za życia #cokrajtobyczaj

A warto w ogóle wpaść na Rømø z psem?

No ba! Wyspa jest mega psiolubna! Miałam wrażenie, że co druga rodzina odpoczywa tu z psami. Na naszym kempingu stały dwa gigantyczne buso-kampery, a w każdym z nich mieszkało kilka chartów, które co rano ćwiczyły super-ekspresowe bieganie na plaży.

Na plażach psy są mile widziane przez cały rok. Zgodnie z przepisami od początku kwietnia do końca września pieseły powinny być jednak na smyczy. Psią bezsmyczową plażę nawet w sezonie wyznaczono na północy Laklok. Do tego na wyspie znajdują się dwa leśne wybiegi dla psów (Hundeskov), które są tak duże, że w pewnej chwili myślałam, że przegapiliśmy ogrodzenie i weszliśmy do „normalnego” lasu. Z psem możesz również bez problemu łazić po plantacjach i wspinać się na górskie szczyty pamiętając o smyczy.

Gdzie spać na Rømø?

My na Rømø przyjechaliśmy z przyczepką i to był doskonały wybór, bo kemping, na którym spaliśmy był naprawdę cudowny. First Camp Lakolk Strand-Rømø (kliknij) znajduje się tuż przy plaży i jest naprawdę (no jaki może być? :))) ) OLBRZYMI! Masa miejsc na namioty, przyczepki i kampery – wydaje mi się, że nawet w sezonie nikt nie siedzi tu sobie na głowie. Do tego doskonale utrzymane sanitariaty i rzut beretem na plażę. Tuż przed kempingiem są sklepiki, restauracje i kawiarnie.

Jeśli namiot, czy przyczepka to nie Twój klimat pod tym linkiem znajdziesz informacje o psiolubnych domkach (co prawda po niemiecku, ale zdecydowanie jest to wiarygodne źródło).

I tyle!

Na zwiedzanie wyspy na luzie starczy niecały tydzień. A potem możesz jeszcze na kilka dni pojechać dalej na północ Jutlandii, do Parku Narodowego Thy (kliknij, żeby przeczytać nasz krótki przewodnik). Tak, duńskie wakacje zdecydowanie rządzą.

image/svg+xml

4 Comments

  1. Potwierdzamy! Romo to jest super psiolubne miejsce! Piękne, ciche i spokojne :)

    • Piona Iza!:)) Bardzo się cieszę, że zaglądają do nas ludzie, którzy szukają w podróżach tego co my :))

  2. Patrząc na wasze zdjęcia i czytając twoje teksty jedno jest pewne – morze to nie tylko turkusowe wody Śródziemnomorskie, białe plaże albo skały schodzące wprost do morza.. ,można się też całkowicie zakochać w północnych barwach. Wiele lat temu uciekłam z rodzinnych stron do słonecznej Italii, ale odkąd was czytam to… Tęskno mi do północnych klimatów. Ile prawdy w powiedzeniu że aby coś naprawdę docenić trzeba to stracić?

    • Oj tak, to prawda :))) Zawsze tęskno do czegoś innego! :) Ja kiedyś bardzo lubiłam śródziemnomorskie klimaty, ale teraz nie wyobrażam sobie jak wytrzymywałam upały :))) Chyba była twardsza! :)) ściskam Cię!! I dziękuję, że zajrzałaś na Romo! :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *