Bornholm – przewodnik subiektywny

Przeczytaj zanim ruszysz na podbój tej perełki Bałtyku!

Bornholm to totalnie i zupełnie serio jedna z naszych najlepszych wypraw ever. Dlatego właśnie napisanie subiektywnego przewodnika po wyspie chodziło za mną już do dawna. No bo jak takie cacuszko można trzymać tylko i wyłącznie dla siebie?

No nie można!

O tym, że Bornholm jest MEGA pisałam już we wpisie Bornholm – jedź tam! Pamiętasz ten tekst? Wybrałam do niego najpiękniejsze zdjęcia z naszej wyprawy, bardzo lubię do nich wracać. Teraz będzie mniej zdjęć, a więcej mięcha.  Podrzucam Ci przewodnik po Bornholmie  z pomysłami na kilka fajnie spędzonych dni na wyspie.

Z psem, rzecz jasna (chociaż nie tylko).

Lecimy!

BORNHOLM – PRZEWODNIK SUBIEKTYWNY

Kiedy jechać i jak dostać się na Bornholm

Na Bornholm wybraliśmy się na przełomie września i października. Po pierwsze dlatego, że w sezonie jest tu podobno naprawdę sporo ludzi, a my staramy się raczej unikać tłumów. Po drugie – od początku października do końca kwietnia psy na duńskich plażach mogą legalnie biegać BEZ SMYCZY. To ważne, bo na smyczy na plaże mają wstęp również w sezonie. Dania to zaiste psiolubna kraina!
Chociaż Bornholm nazywany jest Majorką Północy pod koniec sezonu nie liczyłam na upały, więc mile rozczarowałam się ilością słońca za dnia. Nawet jeśli budził nas deszcz z reguły później się rozpogadzało.

A temperatura? Muszę Ci powiedzieć, że Michał się raz nawet kąpał. W morzu, bo pod prysznicem to nawet zdecydowanie więcej niż raz. Ja bym do wody nie wlazła, ale przez większą część wyjazdu komfortowo czułam się tylko w swetrze, z cienką kurtką pod ręką. Gorzej sprawa wygląda w nocy, dlatego w tym terminie nie polecam noclegu pod namiotem. Ale o tym więcej w noclegach.

Dueodde Bornholm

Kąpali się!

Promy

Z Kołobrzegu – katamaran do Nexø. Rejs trwa ok. 4,5 godziny. Bilet dla psa to koszt 50 zł. Można zabrać ze sobą rower, ale auta już nie.

Na stronie przewoźnika znajdziesz więcej szczegółowych informacji.

Z Sassnitz na Rugii – duży prom samochodowy do Ronne. Rejs trwa ok. 3,5 godziny. Część pokładu jest wyznaczona dla pasażerów podróżujących z psami. Płynęliśmy za każdym razem innym promem. W drodze powrotnej psia część miała dość mało foteli i część pasażerów musiała siedzieć na korytarzu, bądź na pokładzie zewnętrznym, więc warto pojawić się wcześniej na boarding i zająć dobrą miejscówkę. Czworonogi płyną za darmo. Za zestaw dwie osoby + samochód + przyczepa pod koniec września płaciliśmy 420 EUR w obie strony.

I ponownie – więcej szczegółowych informacji na stronie przewoźnika.

P.S. A na Rugię warto przyjechać wcześniej, albo zostać chwilę po powrocie, bo to równie piękna i psiolubna wyspa – zerknij do tego wpisu: 4 mega spacery na Rugii 
P.S.2. Jeśli masz zamiar wybrać się z psem do Skandynawia przeczytaj też wpis Z psem na promie

Gdzie spać na Bornholmie

Najlepiej oczywiście na kempingach. Na Bornholmie jest ich 17. To najwygodniejsza i najtańsza opcja. Kempingi na Bornholmie są nowoczesne i fajnie wyposażone (w kuchni często znajdziesz lodówkę, mikrofalówkę, a czasem nawet piekarnik!). Prysznice są reguły dodatkowo płatne (monety, bądź żetony dostępne w recepcji). Przed wyjazdem upewnij się, że kemping, który wybrałaś przyjmuje psy i do kiedy (ewentualnie od kiedy) jest otwarty. Niektóre zamykane są już w połowie wrześnie. My spaliśmy na kempingu w Hasle  i ten bardzo polecam, bo tuż za furtką jest przepiękny, rozległy wybieg dla psów z widokiem na morze.

WAŻNE! W chwili pierwszego zameldowania na kempingu należy wykupić w recepcji tzw. paszport kempingowy (110 DKK/ ok. 60 zł). Pod koniec sezonu Duńczycy czasem machają na to ręką ;)

No ok, powiesz, ale czy we wrześniu pod namiotem nie zmarznie mi tyłek? Zmarznie. Sad story, but true story. Dlatego najlepiej będzie jeśli z namiotem wyruszysz na Bornholm na początku września. Będzie już mniej tłoczno, a wciąż w miarę ciepło. Jeśli zdecydujesz się na wypad późniejszy bierz przyczepę (jak my), albo auto, w którym możesz spać. Na kempingach dostępne są też domki i to jest w ogóle genialna opcja na nocleg, ale nie we wszystkich z nich będziesz mogła zatrzymać się z psem. Trzeba pisać/dzwonić i się dowiadywać. Oczywiście pozostają jeszcze pensjonaty – będzie drożej, ale na pewno taniej niż sezonie #SzklankaZawszeDoPołowyPełna

WAŻNE! – żeby zwiedzić całą wyspę nie musisz wcale zmieniać miejsca, w którym śpisz. Najdłuższa odległość na Bornholmie wynosi ok. 40 km, więc na luzie możesz mieć bazę wypadową w jednym miejscu. To bardzo korzystna sytuacja, bo niektóre kempingi oferują dodatkowe zniżki przy wykupieniu większej liczby noclegów. Poza sezonem rezerwacja miejsca na kempingu nie jest konieczna. W sezonie na wszelki coś bym zaklepała.

Co pysznego zjeść

My jedzenie zabraliśmy ze sobą. W przyczepie mamy mini kuchenkę, poza tym wiedzieliśmy, że na kempingu też można gotować, więc nabraliśmy od groma kasz, makaronów, płatków owsianych, przeróżnych dodatków, przypraw i pikli. Warzywa, sery i chleb kupowaliśmy w supermarketach.
Parę cen ze SPAR-a – ziemniaki 2kg 10 DKK, paczkowany chleb ze słonecznikiem – 12 DKK, chińska zupka/gotowe danie Knorra w pudełku ok. 10 DKK, masło 10 DKK, serek (topiony, pleśniowy, do smarowania) – między 15 a 40 DKK, jaja 6 sztuk – 15 DKK, 3 litry wina w kartonie – 99 DKK, butelka włoskiego wina w promocji – 40 DKK

Jeśli decydujesz się na spróbowanie lokalnych przysmaków koniecznie zajrzyj do jednej z wędzarni i skosztuj śledzia serwowanego z rzodkiewką i jajkiem – to tzw. Słońce nad Bornholmem (bądź Gudhjem).

gudhjem

Jedna z wędzarni w Gudhjem

Co zobaczyć na Bornholmie

PÓŁNOC WYSPY

Granitowe wzgórze Hammerknuden

Zaczynam od razu z grubej rury, bo szlak wokół Hammerknuden to jedna z najpiękniejszych tras pieszych w całej Danii. Spacer możesz zacząć przy latarni Hammer Fyr (tam też jest parking). Trasa prowadzi w głąb nieczynnego już kamieniołomu, w którym kiedyś wydobywano granit. Wysokie urwiska dają wędrówce górski vibe, ale taki bez zadyszki i zroszonego potem czoła – szanuję to! Kiedyś granit, zaraz obok śledzi, był najcenniejszym towarem eksportowym wyspy. Dziś, w jednym z nieczynnych kamieniołomów powstało najpiękniejsze jezioro Bornholmu. Równowaga w przedrostakch „naj” została zachowana. Szmaragdowe jezioro Opalsø i polodowcowe Hammersø to zdecydowane hajlaty wędrówki. Latem można się w nich kąpać, co jest niewątpliwie bardziej przyjemne niż nurkowanie w zimnym Bałtyku. Po drodze uważaj na kozy. Luśka ich nie ruszała, za to one Luśkę bardzo. Z trudem wyperswadowałam jej zatrzymywanie się przy każdej i zagajanie jak tam życie.

Hammerknuden

Hammershus i Løvehovederne

Zamek Hammershus, a właściwie jego ruiny to świetne miejsce na mało wymagający spacer z pięknymi widokami. Za wstęp nie płacisz, psa zabierasz bez problemu, a bonusowo dostajesz piękny widok na morze, bo zamek został wzniesiony na wzgórzu – czego chcieć więcej?  Wiem! Jakiejś mega malowniczej skałki, o którą z hukiem rozbryzgują się morskie bałwany! Mówisz – masz – Lovehovederne, czyli Lwie Głowy wystające z Bałtyku to tylko krótki detour (a nawet detourek) w drodze powrotnej na parking. Najpiękniej się prezentują gdy leje, wieje i jest ogólny pogodowy kataklizm. Must-expierence totalny.

Helligdomsklipperne

Poszarpane klifami północne wybrzeże wyspy jest naprawdę malownicze. Strzeliste skały Helligdomsklipperne można podziwiać z góry (wybierając się na spacer) albo z dołu (płynąc łódką wzdłuż ich brzegu). Dla mnie spacer (zawsze) wygrywa z łódką, tym bardziej, że z góry fajniej prezentują się wyżłobione przez wodę w skałach jaskinie o fantazyjnych nazwach Mokry Piec, czy Gęsiareczka. Poza tym idąc wzdłuż wybrzeża, często można zejść niżej i zagłębić w skalny labirynt.

Helligdomsklipperne

Miasteczko Gudhjem

Przewodnik, w który się zaopatrzyliśmy uparcie twierdził, że najfajniejszym miastem na Bornholmie jest Svaneke. No to ja Ci powiem na ucho, że wcale nie. Prawdziwą perełką jest Gudhjem. Po pierwsze dlatego, że Gudhjem ma Bokul – punkt widokowy na wzgórzu, z którego widać całe miasteczko. Pod drugie ma dwa porty – z jednego wyrusza się na wyspę Christiansø (UWAGA! Na tę wyspy psy niestety nie mają wstępu), z drugiego na rejs wzdłuż klifów Helligdomsklipperne. Po trzecie ogródki. No przecudne ogrody mają Gudhjemczanie. Z resztą domki też. No i w końcu śledzie. Chociaż fanem nie jestem kawałek spróbowałam. Słońce nad Bornholmem, o którym wspominałam już wyżej najlepiej wsunąć właśnie tu.

ZŁOTY ŚRODEK

Almindingen

Almindingen w luźnym tłumaczeniu oznacza „należący do wszystkich”. Zalesiony teren na środku wyspy dość długo był więc traktowany jako dobro ogólne, po które każdy może wyciągać łapę. Hej, potrzeba więcej drewna na opał? Dawaj do Almindingen. Weźmiemy od razu na zapas dla całej wioski. A że niczym w Lidlu na promocjach chętnych było więcej, niż czasu na odbudowanie surowca las powoli zanikał. Dopiero w 1800 mądry leśniczy Hans Romo podjął działania na rzecz odbudowy puszczy. Las ogrodził kamiennym murem i zaczął sadzić nowe drzewa. UFFF. I tak powstał piąty pod względem powierzchni las w Danii. Istny raj spacerowy. Doliny, torfowiska, jeziorka i skalne ściany – lofciam. A do tego stado żubrów sprowadzone z Polski.

How cool is that?

Paradisebakkerne

Ekkodalen

Dolina Echa, czyli 12 km spaceru najdłuższą doliną ryftową wyspy. W sumie mogłabym ją ująć w punkcie Allmindingen, bo właśnie w tym rejonie leży dolina, ale Ekkodalen jest na tyle fajna, że zasłużyła na oddzielny spacer. I jakieś piękne zawołanie, którym sprawdzisz, czy echo rzeczywiście odbija się od skalnej ściany. Najlepszy punkt na zczekautowanie echa znajduje się 20 metrów na lewo od wejścia do doliny.

Paradisebakkerne

Wyrzeźbione przez lodowiec zalesione wzgórza i pagórki przypominają klimatem mini Góry Stołowe. Bardzo mini, bo najwyższe wzniesienie tego rejonu (Midterpilt) ma nieco powyżej 100 metrów. Teren jest pocięty trzema szlakami, które można mieszać niczym martini dla Bonda (czy wstrząsać?)
My wybraliśmy szlak żółty startujący z parkingu przy Oksemyrvej i prowadzący do trzęsawiska Gamledam. Szlak wiedzie przez wąską dolinę Dybedal i dalej, przez Ravendal (PRAWIE jak Rivendell, nie?) pośród mega wysokich skalnych ścian. I prowadzi dokąd? Do największej atrakcji Paradisebakkerne – 30 tonowego głazu narzutowego, który ponoć można rozbujać. Jaaaasne. Bujać to ja, a nie mnie. I ja głaz. Czy jakoś tak. W każdym razie nie drgnął.

Paradisebakkerne

Drgnął!! Na stówę drgnął!! Albo ZARAZ drgnie! Daj mi jeszcze sekundę!

POŁUDNIE WYSPY

A południe na Bornholmie ma ino jedno imię – Dueodde. Najpiękniejsza plaża na wyspie i jedna z piękniejszych na jakich byliśmy (a sporo takich było). Bielutki, delikatny piasek, przejrzysta woda i zielone trawy porastające wydmy. Prze-pię-knie. Do tego dno morza opada tu bardzo łagodnie, więc woda jest rzadko wzburzona i pozostaje cudownie przezroczysta.

Dueodde Bornholm

OGRĄGŁE KOŚCIOŁY, MIASTECZKA, GENBRUGI I PCHLE TARGI – all around wyspa

Gudhjem (to, o którym opowiedziałam Ci już wyżej), Rønne, Sandvig, czy Svaneke – no rządzą. W szczególności tuż przed zachodem słońca. Ale worry not, bo jeśli do złotej godziny brakuje Ci trochę czasu, to be większego problemu zagospodarujesz go w genbrugach – second-handach prowadzonych przez różne organizacje humanitarne, czy charytatywne. Nie dość, że kupując w nich zyskasz unikalną pamiątkę (ja mam sweter na przykład, Michał kowbojską sprzączkę do paska, a Lu emaliowane kubeczki dla rodziców), to jeszcze wesprzesz szczytny cel. Lubię to!
Koniecznie zaplanuj też wizytę na jednym z cyklicznych pchlich targów. My zahaczyliśmy o ten w Aakirkeby (odbywa się we worki i w czwartki od maja do października) i upolowaliśmy ceramiczny czajnik za jakieś 20 dychy. PLN, rzecz jasna.

Okrągłe, średniowieczne kościoły nazywane „rotundami” to gratka dla dwunożnych wyłącznie. Pomyślałam jednak, że wspomnę o nich, bo może akurat jesteś mega wkręcona w architekturę (jak Michał), a to niewątpliwa atrakcja. Zbudowane na planie koła i pokryte stożkowym dachem budynki prawdopodobnie służyły nie tylko obrządkom religijnym, ale również dawały mieszkańców wyspy schronienie w przypadku najazdu wroga. Mają grube, białe ściany i niewielki okienka. Znajdziesz je w Østerlars, Nyker, Nylars i Olsker.

Bornholm z psem – fakty

Od początku października do końca kwietnia Twój pies może legalnie biegać bez smyczy po każdej plaży. W pozostałych miejscach zwracaj uwagę na tabliczki ‚hund i snor’ informujące o obowiązkowym zapięciu na smycz. Między 1/04 a 30/09 na wyspie generalnie obowiązuje spacerowanie na smyczy (w tym również na plażach, na które w przeciwieństwie do wielu bardziej restrykcyjnych krajów możesz wchodzić z psem przez cały rok), ale legalnie pobiegać luzem na psich wybiegach. Dwa najbardziej znane to plażowy w okolicy Nexø i najbardziej czadowy wybieg na jakim byliśmy, w pobliżu Hasle, tuż za płotem naszego campingu. Duży, rozległy teren. Ogrodzony, z koszami na kupy, ławkami do siedzenia i miskami z wodą. Niby tak niewiele, a mega wrażenie. Spokojnie może się na nim bawić kilka psów i wzajemnie sobie nie przeszkadzać. Luśka była zachwycona. Ja też.

Przed wyjazdem zajrzyj również na oficjalną stronę Bornholmu spinającą wszystkie istotne informacje dla każdego psiarza wybierającego się na wyspę.

To jest absolutnie najlepsza strona tego typu jaką widziałam. Jasno, a jednocześnie życzliwie wyjaśnia Ci Twoje obowiązki, pokazuje na co uważać (gąsienice na plaży!) i wskazuje wszystkie psie wybiegi. Czytając te informacje naprawdę czułam, że będziemy na Bornholmie mile widziani z Lu.

Well done, folks!

I tyle!

Przekonałam Cię do tej wyspiarskiej przygody? Więc łap smycz i ruszaj w drogę <3

A jeśli uznasz, że przewodnik warto puścić dalej w świat będzie mi niezmiernie miło!

Dzięki!

image/svg+xml

8 Comments

  1. Przekonałaś! Oj bardzo przekonałaś! :) Chociaż wycieczka Rugia-Bornholm walczy o palmę pierwszeństwa wraz z tygodniowym trekkingiem po Szkocji. Ten drugi niestety bez psa, ale widoki i atrakcje na miejscu mooocno zachęcają! Co wygra okaże się najprawdopodobniej w maju :D

    • Szkocja też mnie kusi :)) Ale Bornholm z psem wygrywa!! No weeeeż!!! :))))) Koniecznie!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *