Wkrąceni

Od jakiegoś tygodnia byliśmy mega nakręceni na spływ kajakowy.

Aura zdecydowanie sprzyjała wybieganiu myślami ku wszelkim zbiornikom wodnym większym od umywalki, a wysokie temperatury oprócz potu wyciskały nam z oczu łzy, gdy zamiast moczenia ciał kolejny dzień trzeba było spędzić za biurkiem. W końcu jednak (chociaż około środy straciłam już na to nadzieję) nadszedł weekend!

Zdecydowaliśmy się na spływ Wkrą, w okolicy miejscowości Joniec, jakieś 60 km od Warszawy. Kajak zarezerwowaliśmy na dziewiątą rano. Trasa 6 km. Na pierwszy raz z Luśką w sam raz. Bo musicie wiedzieć, że Luśka i woda to raczej dwa przeciwne żywioły. Morze było w miarę fajne, ale tylko do moczenia nóg. Gdy piłka wpadła dalej w fale lepiej było ją zawołać, niż podpłynąć. Kałuże i różne inne zbiorniki wodne raczej omijamy. Zraszacze trawników omijamy również, najlepiej druga stronę ulicy. No więc jak było na kajakach? Zadziwiająco dobrze. Luśka była wyluzowana i ciekawska. A w trakcie przerwy na plaży po raz pierwszy wlazła sama do wody i popłynęła po patyk!

A tak na marginesie – spływ w trakcie pięknej pogody? Przereklamowany! Najfajniej jest gdy po 10 min odbicia od brzegu zaczyna się oberwanie chmury! Na początku myślisz, że deszcz przejdzie. Ot, taka letnia przejściowa burza. No i trochę przechodzi w sumie, więc odbijasz od brzegu i w drogę! I znowu zaczyna lać. Jest bosko – siedzisz tyłkiem w wodzie (przecież z cukru nie jesteś, dasz radę!), plecak moknie, buty mokną, ręcznik, którym miałeś się wytrzeć moknie, okulary mokną, aparat moknie, pies moknie. Waterworld – za każdym zakolem rzeczki wypatrujesz Kevina Costnera. I w duchu już wiesz, że złapałeś bakcyla – w słoneczny dzień już nie popływasz.

 

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Człowiek bez szyi.

Joniec, kajaki na Wkrze

O! Nenufar!

[vimeo vimeourl=”101223880″ ][/vimeo]

 

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Luśka prawdopodobnie pływała dziś najwięcej w życiu.

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na Wkrze

Marsz synchroniczny – wąska specjalizacja agility.

Joniec, kajaki na Wkrze

Joniec, kajaki na wkrze

 

[notification type=”notification_info” ]

PRZYDATNE INFO:

 

[line_list]

  • Kajaki wypożyczyliśmy w Top-kajak. Koszt najkrótszej (2-3 h) trasy to 50 pln.
  • Joniec leży ok. 70 km od Warszawy w kierunku Gdańska.
  • Nie wierzcie prognozom pogody.

[/line_list]

[/notification]

ityle2_s

18 Comments

  1. Mnie się też marzy spływ kajakowy z psem, tylko tu następuje drobny problem – Wam zdarzył się pies kompaktowy, my mamy 23 kg żywej wagi, co w momencie niestabilności kajaka może skutkować nagłym spotkaniem z wodą – na szczęście mamy psa wodnego :P

    A pływanie kajakiem w czasie deszczu – phi, u nas czy deszcz czy słońce siedzimy w wodzie – ja dość zapamiętale macham wiosłami i niestety czy tak czy tak jestem cała mokra :D

    • Pies wodny to już połowa sukcesu! :-) My się obawialiśmy, że Luśka da noge z kajaka i pójdzie na dno jak kamień w wodę… Dlatego na pierwszy rzut poszła płytka rzeczka! Wybierzczie się koniecznie, a my czekamy na relację na blogu ;)

  2. Na spływy kajakowe najlepsza rzeka Krutynia na Mazurach – przepiękny wielokilometrowy pas krystalicznej wody z przepięknym dnem – w sam raz dla tych co boją się toni! Polecam! My tam notorycznie wracamy!

    • No właśnie na Krutynię też mamy chrapkę w tym sezonie. Jakiś czas temu byliśmy tam na spływie, ale sami. Teraz kolej na wypad z Luśką! Musieliśmy tylko najpierw sprawdzić jak ona się ogarnia na kajaku. I już wiemy – o ile będą nenufary da radę na każdej trasie ;)

      • Nenufarów moc ale zrywanie zabronione! Krutynia ciepła jak zupa – wiem, bo właśnie wróciliśmy! Kocham tą rzękę – koniecznie korzystajcie ze spływów u Pana w miejscowości Krutyń, który prowadzi przystań ”Zacisze”. Ma wspaniałą promocję za 59 zł dla dwóch osób w tym spływ i obiadek dla dwojga. Jest sympatyczny, ma nowe kajaki, fajny serwis i jesteśmy mu wierni. Poza tym zawiezie Was z kajakami w każde miejsce, gdzie tylko zechcecie.
        Uściski
        Nadia

        • Michał

          Już w notatniku! Mamy nadzieję, że jeszcze w tym sezonie nam się uda.

  3. Strasznie odważna ta Wasza Luśka – film z nenufarem przepiękny, jestem pod wrażeniem jej ciekawości świata :)

    My z Janką byłyśmy w zeszłym roku na kajakach, po Pilicy. Jak na pierwszy raz chyba trochę za długo dla niej, ale świetnie to zniosła. Byliśmy większą grupą i jak widziała moich znajomych, to bardzo chciała do nich przejść… po wodzie (?!?!) dlatego raz wypadła z kajaka i się podtopiła. Na szczęście nie ma awersji do wody i o przykrym doświadczeniu szybko zapomniała, choć nie wiem jak by teraz zareagowała na kolejnym spływie.

    No i u nas był upał :P Musiałyśmy ratować się mokrymi ręcznikami.

    • Tak, mokre ręczniki i koniecznie zimne kafelki na podłodze w upały są niezbędne :-) A Janka jest rzeczywiście bardzo dzielna, skoro nie zniechęciła jej nieplanowana kąpiel! Luśka do wody wejdzie tylko za Michałem. Nawet jak ma biec po patyk, to czeka, żeby Michał zanurzył nogi pierwszy. Gdyby przez przpadek wpadła,to byłby koniec z pływaniem po wsze czasy ;)

  4. Monika i Kovu

    Film super ! A Pańcia niedobra nie pomogła Luśce z nenufarem :P

    • Pańcia to nie wiedziała początkowo o co Luśce chodzi…;) A potem się skręcała ze śmiechu..;))

  5. Nieźle się zgrałyśmy wczoraj z pisaniem o psie, który nie lubi wody, a w ten weekend zrobił pod tym względem duże postępy :D

    Uśmiałam się z filmu, nie ma to jak poprawić sobie nastrój w poniedziałek rano <3

    My rok temu byliśmy na spływie Jeziorką (blisko Warszawy, ale na południu), ale nie wzięliśmy Luny. W trakcie uznaliśmy, że to dobrze, bo spływ okazał się strasznym torem przeszkód (był niski poziom wody – ciągle mielizna, jakie gałęzie, konary, kamienie itp). Tak to umierałam ze strachu tylko o siebie, a gdyby była z nami Luna to stres by mnie wykończył :D

    • :-) Super! Nie mogłam wyjść z powdziwu, że Luśka w końcu weszła do wody, co prawda za Michałem, ale zawsze, i do tego PŁYWA! Dała z siebie chyba wszystko, bo po powrocie do domu już tylko padała na kanapę łapami do góry i chrapała do wieczora. A spływ naprawdę fajny i leciutki! O ile oczywiście nie leje… ;)

  6. Luśka – nie Barbara, sama sobie te nenufary wyłowi! :))))) Dla mnie hit lipca!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *