Akcje, operacje

Zrób coś więcej

W zeszłym miesiącu złapałam się na tym, że po raz kolejny udostępniłam zdjęcie psa w potrzebie.

Mój facebook jest pełen historii czworonogów, które ucierpiały przez człowieka. Przynajmniej raz w tygodniu czytam o porzuconym staruszku, psiaku oddanym do schroniska, czy gromadce uratowanej z pseudo hodowli. Serce mi pęka i często wprost nie wierzę w to, co widzę.

Obok mnie leży Luśka – pies, który zmienił nasze życie. Leży rozciągnięta na boku i śpi w niebieskie. Ma swój koc, posłanie, z tysiąc zabawek, najlepszą karmę, najwygodniejsze szele i kapok. Zabezpieczamy ją od kleszczy, rozczesujemy kołtuny (no powiedzmy…) i smarujemy łapy przed wyjściem na posypane solem chodniki. Przez cztery lata nauczyłam się jej na pamięć – wiem, co lubi najbardziej, gdzie drapać, gdzie miziać i jak spać, żeby miała jak najwięcej miejsca na łóżku. Jest naszym przyjacielem i członkiem rodziny. I mogę mieć tylko nadzieję, że nie pamięta już czasu spędzonego w schronisku, ani wypadku, który zostawił na jej boku wielką bliznę. Bliznę, po ranie, która nie była nawet zszyta.

No więc w zeszłym miesiącu siedząc tak z Lu obok, kliknęłam „udostępnij” i puściłam w świat moich znajomych kolejny post o psie potrzebującym pomocy. Odłożyłam komórę, zrobiłam sobie kawę, zjadłam drożdżówkę z kruszonką i wzięłam Luśkę na spacer. I łażąc po lesie doszłam do wniosku, że jestem leniem.  LENIEM.

Bo udostępnienie na ścianie fb wołania o pomoc to jakiś jeden procent tego, co tak naprawdę mogę zrobić. Mam czas, dwie nogi i dwie ręce, więc skoro tak mnie to serce boli, to muszę zrobić COŚ więcej.

Od myślenia do działania z reguły jest u makulskiej bardzo krótka droga. Napisałam do jednego z podwarszawskich schronisk i już w następny weekend byliśmy umówieni na wyprowadzanie psów na spacer. Teraz co niedzielę klikanie zamieniamy na działanie i mam poczucie, że w końcu zaczęliśmy robić to dobrze.

Zerknij na tych dwóch przystojniaków, których mieliśmy okazję niedawno poznać:

(obydwa zdjęcia mamy dzięki uprzejmości Pauliny <3 <3 Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o Tenorze i Funflu wal śmiało!)

Nasza pomoc w końcu daje jakiś wymierny efekt. A ogólnie wiadomo, że gdy ruszysz coś w swoim sztywnym świecie i ruszysz to w dobrym kierunku, to reszta wszechświata przybija Ci pionę i podsuwa kolejne okazje do działania.

Dlatego, gdy zostaliśmy poproszeni o wsparcie akcji Frontmani dla Schronisk bez dłuższej rozkminki weszliśmy w to jak w dym.

O co chodzi?

O pomoc zwierzętom przebywającym w schroniskach. Po prostu.

O regularną ochronę ich zdrowia i zapewnienie opieki takiej, na jaką zasługują. Opieki jaką miałyby mając swój dom.

Jak dołączyć?

Wypełnić ankietę dostępną na stronie Frontmani dla Schronisk i dołączyć do ekipy wolontariuszy w jednym ze schronisk, które biorą udział w akcji.

Jeśli tak jak ja miesiąc temu czujesz, że MUSISZ coś zrobić (bo się udusisz), to jest najlepszy sposób, by oddać coś z siebie psiemu światu. Angażując się w pomoc psom w schronisku pomożesz zadbać o ich zdrowie i dasz chociaż namiastkę opieki jaką otrzymałby od swojego człowieka.  A kto wie, może kiedyś, z jednej z takich wizyt wyjdziesz z przyjacielem na całe życie kroczącym dumnie przy Twoim boku.

Hej, ale poczekaj!

Frontamnidlaschronisk.pl - logoPoczekaj, bo wiem, że nie zawsze jest w życiu dobry czas na tak angażującą pomoc.

Dlatego jest jeszcze jedna opcja wsparcia akcji. Kupując w sklepach zoologicznych, bądź gabinetach weterynaryjnych preparaty przeciw kleszczom i pchłom Frontline pomożesz gromadzić środki na wsparcie akcji Frontmani dla Schronisk. Sezon na te wściekłe skurczybyki ruszył już z kopyta, więc na stówę kupujesz przeciwkleszczowe kropelki dla swojego psa, prawda? Nie robiąc nic ponad to, przyczynisz się również do zabezpieczenia bezdomniaków, bo część dochodu ze sprzedaży kropelek zostanie przeznaczona na zakup preparatów leczniczych dla schronisk biorących udział w akcji.

How. Cool. Is. That.

W ramach wspierania Frontmanów na makulscykropkakom powstanie jeszcze jeden post, z odwiedzin w Schronisku w Korabiewicach. Jeśli chcesz wiedzieć jak wyglądają obowiązki wolontariusza zanim podejmiesz decyzję o wysłaniu zgłoszenia zajrzyj do nas za dwa tygodnie.

To co? Działamy! Wspieramy akcję Frontmani dla Schronisk!

I to razem z Marcinem Dorocińskim, który działa wraz z Rózią i Chlebkiem – adpociakami z Korabiewic.

MARCIN DOROCINSKI z ROZIĄ i CHLEBKIEM - fot. SZYMON SZCZESNIAK

MARCIN DOROCINSKI z ROZIĄ i CHLEBKIEM – fot. SZYMON SZCZEŚNIAK

Share this Story
  • Frontmani dla Schronisk

    Frontmani w akcji!

    Pamiętasz o Frontmanach?
  • Zrób coś więcej

    W zeszłym miesiącu złapałam się na tym, że po raz kolejny udostępniłam zdjęcie psa w potrzebie.
Load More Related Articles
  • Zrób coś więcej

    W zeszłym miesiącu złapałam się na tym, że po raz kolejny udostępniłam zdjęcie psa w potrzebie.
  • projekt prezent

    Czas COŚ zmienić!

    Nie jutro. Nie za tydzień. Dziś. TERAZ.
Load More In Akcje, operacje

6 komentarzy


  1. M.

    14/04/2017 at 12:47

    Makulscy jak Was nie kochać! Jak tylko wyzdrowieję dołączam do akcji. Tymczasowo zakupię chociaż kropelki.

    Odpowiedz

    • Aleks

      14/04/2017 at 22:14

      Dzięki!!!!! :)))) <3 (to jest serce!)

      Odpowiedz

  2. Amber Sara Mossaki

    13/04/2017 at 19:37

    Luśka rulez !!! <3

    Odpowiedz

  3. Dominika Walczak

    13/04/2017 at 18:35

    Uwielbiam Was jeszcze bardziej

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowany (no worries). Pola obowiązkowe to te z *

Zajrzyj i tu

Frontmani w akcji!

Pamiętasz o Frontmanach?

makulscy.com to blog o podróżowaniu z psem

makulscy[at]gmail.com / makulscy

MASZ
WIADOMOŚĆ!

Zostaw nam swój email.

Raz w miesiącu napiszę
do Ciebie list :-)

Norwegia samochodem Podróż z psem - poradnik Berlin z psem TravelPlanner