Alzacja

Trasa 8 z psiego i nie tylko punktu widzenia

W pigułce: noclegi, zwiedzanie, jedzenie, jeżdżenie – przed zażyciem nie musisz konsultować się nawet z farmaceutą!

trasa_8_podsumowanie 1 urlopnaetacie

Plan pierwotny zakładał tydzień we Francji i tydzień w Słowenii. W trakcie Słowenię, (którą już nawiedziliśmy) zmieniliśmy na Danię, wychodząc z założenia, że tam nas jeszcze nie było. Wybór przedni! Chociaż trasa wydłużyła się o jakiś 1000 km, to nie żałowaliśmy żadnego przejechanego centymetra.

PO PIERWSZE NOCLEGI:

Tak jak w podsumowaniu Trasy 2 i Trasy 7 poniżej znajdziesz linki do wszystkich miejsc, w których nocowaliśmy z Luśką, i które naszym zdaniem są godne polecenia. „Godne polecenia” to słowa kluczowe w tym przypadku, bo tym razem pierwszy raz się przejechaliśmy na rezerwacji domku kempingowego we Francji. Ale od początku!

FRANCJA:

Namiotu postanowiliśmy tym razem nie brać, bo nastawialiśmy się na zdecydowanie gorszą pogodę. W Normandii w zeszłym roku wiało, a wieczorami padało, więc w namiocie nie byłoby ani przyjemnie, ani przytulnie. Błąd. WIELbłąd. Po połowie września w Alzacji było słonecznie i cieplutko, więc spokojnie można było rozłożyć się z naszym luksusowym żółtkiem. Za to w Danii – no way, a raczej no namiot o tej porze. Cztery ściany i to najlepiej z ogrzewaniem. Na namiot za późno.

Nocleg w Alzacji wybieraliśmy jakiś tydzień przed wyjazdem i nasz wybór padł na domek kempingowy na polu w Turckheim. Zgodnie z informacjami ze strony kemping wydawał się ok. Taki powiedzmy klasyk, na końcu miasta, w otoczeniu zieleni. Nic bardziej mylnego. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że kemping ani ładny nie jest, ani ładnie położony, nie ma specjalnie gdzie spacerować z Luśką, a Wi-Fi zasięg ma praktycznie tylko pod nosem pani z recepcji. I do tego – uwaga – kaucja. I do tego cash only! Żadnych kart kredytowych. Mimo, że w trakcie rezerwacji nikt o niczym nie wspominał, po przyjeździe zażądali od nas bagatela 200 Euro. Yyyyhh…? Z reguły nie lubię przeliczać wydatków w EURO na złotówki, ale wysokość tej kaucji zwaliła mnie z nóg. Prawie tysiak? Zabieramy zabawki i zmywamy się z piaskownicy. W końcu to nasz urlop, nie będziemy się męczyć. Nie mieliśmy pojęcia, czy coś znajdziemy, ale MapsWithMe pokazywały, że w okolicy jest jeszcze kilka kempingów, więc ryzyk-fizyk ruszyliśmy w teren. I znaleźliśmy Beau Rivage w Gunsbach. Cisza, spokój, dookoła rzeczka, las i koniki skubią sobie trawkę. Na spacery poranne teren jak znalazł. Wrzucamy luz i rozpakowujemy manatki. Sześć nocy w jednym miejscu. A! Wielkość psa bez znaczenia – zarówno we własnym namiocie jak i przy wynajęciu domku. Klasyczny domek to dwie sypialnie, kuchnia z pokojem dziennym i łazienka.

Alsace, Beau Rivage Alsace, Beau Rivage Alsace, Beau Rivage Alsace, Beau Rivage

DANIA:

Dania jest droga. Jeśli nie zajmujesz się masową produkcją Euro na czarnym rynku nastaw się na zaciskanie pasa. Taka czapka na przykład. No nie wzięłam, bo kto by pomyślał, że się przyda we wrześniu. Ale wiało jak w kieleckiem, więc myślę kupię – będę miała pamiątkę. Najtańsze i najcieńsze zaczynały się od 100 PLN. W takiej czapce wyglądam jak w kolorowym prezesie naciągniętym na głowę, więc szukałam dalej, takich cieplejszych i bardziej twarzowych. Były. Za drobne 170 PLN i więcej. Kaptur i szalik wróciły do łask. Ale do brzegu, bo o noclegach miało być, a nie o szoppingu! Naszym celem był sam północny czubeczek Jutlandii. Kempingów w tym rejonie jest sporo i z reguły na każdym w namiocie można nocować z psem. Tak więc w sezonie – namiot jak najbardziej. Będzie najtaniej. Poza sezonem, który trwa tu mniej więcej do końca września lepiej załatwić sobie podłogę i cztery ściany. Z riserczu na stronach kempingów wynika, że w domkach z psami raczej spać nie można. Więc postawiliśmy na stare, dobre booking.com. Zanleźliśmy hotel Tannishus w Tversted, a zasadzie w Tannisby, jakieś 10 min spacerkiem do morza. Hotel, a właściwie cały kompleks hotelowy, trochę przypomina resort z Dirty Dancing (jedynki!!). Tylko opuszczony, bo oprócz nas zajęte były chyba tylko dwa apartamenciki. Nasz – najtańszy – składał się z kuchenki, pokoju dziennego z dwoma kanapami i stołem jadalnym, łazienki i balkoniku. I ogrzewania. I widoku na skraweczek morza. Na stronie hotelu jest sporo promocji (niestety tylko po duńsku), ale nawet przez booking można ustrzelić w miarę dobrą (jak na Danię) cenę. W naszym przypadku wyszło ok. 45 Euro za dzień, z Luśką. Wielkość psa bez znaczenia – zawsze jedyne 200 DKK za pobyt (ok. 100 pln – WTF?!). Do morza idziesz wydmą przez chaszcze, albo elegancko po chodniczku. Z psem wejdziesz na każdą plażę, w sezonie musi być jednak na smyczy.

Acha, właśnie się zorientowaliśmy że wykasowaliśmy zdjęcia pokoju. I kompleksu. Tja. Ostały się ino krajobrazu z hotelem w tle i drogi na plażę.

Denmark, Tannisby Denmark, Tannisby Denmark, Tannisby

NOCLEGI PO DRODZE:

NIEMCY:

DreznoHostel Sunshine – psy bez względu na wielkość nocują za darmo, bo właściciel sam ma wyżła, Jacka więc kuma czaczę, że lubisz podróżować ze swoim sierściuchem. Zapytanie o wolny termin najlepiej wysłać przez stronę  – jest wersja polska! Hostel prowadzi pani Agnieszka, więc nie trzeba nic, a nic szprechać, żeby załatwić nocleg. Śniadanie tanie i baaardzo obfite.

Sunshine Hostel, Drezno Sunshine Hostel, Drezno

Brema (nasza perełeczka, ale o tym później) – hotel Schönfeld. Psy za dramo, bez względu na wielkość. W pobliżu bardzo fajny park na spacery. Niestety bark parkingu, trzeba szukać miejsca w pobliżu.

FRANCJA:

StrasbourgComfort Hotel  – wielkość psa nie ma znaczenia. Najlepiej ustrzelić ofertę przez booking.

DSCN3391

POLSKA:

Łódź – Łódź 55. Bardzo spoko miejscówka, przy samej Piotrkowskiej, nówka sztuka – nieśmigana, tylko w weekend mega głośno, bo na parterze knajpa na knajpie. Poza tym brak czegokolwiek w oknach – rolet, firan. Ogólnie raczej nie do spania w weekend. Psy za darmo bez względu na wielkość.

Łódź 55

Poznańsuper hostel prawie na Starówce, z prywatnym parkingiem. Psy za darmo bez względu na wielkość. Śniadanie – pycha, ale do restauracji schodzi się już bez Luśki.

Poznań

PO DRUGIE ZWIEDZANIE

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że Francja jest mega psiolubna. Alzacja nie stanowi tutaj wyjątku – po Wogezach można chodzić na luzie (na smyczy), degustować wino z psem można bez przeszkód, po winnicach buszować i winogrona tropić też. Poza tym największe atrakcje alzackie to urokliwe miasteczka, po których należy się po prostu powłóczyć. Jeden wielki niekończący się spacer. I to z dala od zgiełku, po zacisznych uliczkach, z tysiącem szpar do wsadzania nosa.

Jutlandia jest jeszcze lepsza – psy wchodzą na każdą plażę (w sezonie na smyczy), kąpią się morzu, wchodzą na cmentarz Wikingów, oglądają latarnie morskie i ładuję się do każdego sklepu. I nikt się temu nie dziwi.

Tych znaczków w Danii jest sporo. Przekreślonego pieska widzieliśmy chyba raz.

Tych znaczków w Danii jest sporo. Przekreślonego pieska widzieliśmy chyba raz.

Nasza perełeczka – Brema. W planach nie była, po prostu szukając miejsca do spanie po drodze na Jutlandię wpadła nam w oko na mapie. Pierwsze skojarzenie to czterej muyzkanci z Bremy, pamiętasz tę baśń braci Grimm? W sumie oprócz strzelenia Luśce fotki z ich pomnikiem nie mieliśmy innych planów na wieczór. Wpadliśmy na starówkę i… zdziwko. Jest śliczna, urocza i magicznie podświetlona wieczorem.

Brema Brema Brema Brema brema Brema Brema

PO TRZECIE JEDZENIE

Zacznijmy od Danii. Albo raczej od zrobienia zakupów przed wjechaniem do Danii. Taki przyjęliśmy system oszczędności i dla nas się sprawdził. Na miejscu okazało się, że zwykły hamburger kosztuje jakieś 15 – 20 PLN, a kulka lodów 7 pln. Więc nawet kupując jakieś gadżety po niemieckiej stronie trochę byliśmy do przodu. Trzeba było jednak dokupić kawę i tu czekała na Michała miła niespodzianka – w markecie SPAR możesz sobie kawkę zmielić, a co! Grubość mielenia ustawiasz według poterzeby. Cena nie jakaś kosmiczna.

DSCN4320

A we Francji najważniejsze to pić wino, bo jest tanie i dobre (idealny produkt). Ceny butelki naprawdę dobrego czerwonego lub białego zaczynają się od 6 EUR, a po prostu dobrego od 2 EUR. Poza tym warto spróbować klasyków regionalnych: tarty flambée (jakieś 6 Euro), tarty a l’oignon d’Alsace, tarty aux myrtilles (jakieś 3 Euro) i kapusty choucroute. Nie powinieneś zbankrutować, a kuchnię regionalną będziesz miał zaliczoną.

PO CZWARTE AUTOSTRADY I PALIWO

Dojazd z Warszawy do Colamr przez Strasbourg jest póki co darmowy. Za autostrady beknęliśmy w sumie tylko w Polsce, bo duńskie też są za free. Benzyna w Niemczech i Francji jest droższa niż u nas – powyżej 6 PLN, ale blizej 6. W Danii już bliżej 7 pln.

PO PIĄTE POGODA

Alzacja jest pod tym względem bezkonkurencyjna. W połowie września jest słonecznie, cieplutko – ale nie za gorąco, nie pada, wiatr nie hula i jest jeszcze zielono. Krótkie spodenki? Weź. Ja żałowałam, że tego akurat nie spakowaliśmy.

W Jutlandii trafiliśmy na końcówkę sezonu. Przez dwa dni było – dla mnie – idealnie, czyli tak jak wyobrażam sobie idealną morską aurę: jakieś 15 stopni, wiaaaaatr i słońce. Bosko! Potem lało. Strumieniami. Ale nad morzem i tak było bosko.

TOP 5:
1. Winobranie w Alzacji
2. Wino w Alzacji :)
3. Psie klimaty w Danii
4. Starówka w Bremie
5. Petit Venise w Colmar
5a. Ołtarz z Isenheim (w Colmar) – to ja dopisałem (Michał), po kryjomu
ityle2_s
Share this Story
  • Trasa 8 z psiego i nie tylko punktu widzenia

    W pigułce: noclegi, zwiedzanie, jedzenie, jeżdżenie – przed zażyciem nie musisz konsultować się nawet z farmaceutą!
  • Co robić w Alzacji po wypiciu wina?

    8 innych pomysłów na spędzenie tygodnia w Alzacji (i okolicach).
  • Quest za winem idealnym

    Szczytowy moment winobrania w Alzacji. 170 km winnego szlaku. 1000 producentów. 2 aspirujących sommelierów. 1 pies zainteresowany wyłącznie bieganiem za piłką. ...
Load More Related Articles
Load More In Alzacja

2 komentarze


  1. Hanna

    12/12/2014 at 07:42

    Luśka jako kolejny muzykant z Bremy – mistrzostwo :D

    Odpowiedz

  2. Miśka

    12/10/2014 at 11:21

    Fajne takie zestawienie, przynajmniej wiaodmo gdzie w razie himery podróżowania się wybrać i gdzie nocować. Takie informacje zawsze na wagę złota, zwłaszcza jak chce się zabrać psa! ;)

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowany (no worries). Pola obowiązkowe to te z *

Zajrzyj i tu

Wybrzeże Różowego Granitu – chill idelany

Bo czasem trzeba poleżeć bykiem.

makulscy.com to blog o podróżowaniu z psem

makulscy[at]gmail.com / makulscy

MASZ
WIADOMOŚĆ!

Zostaw nam swój email.

Raz w miesiącu napiszę
do Ciebie list :-)

Wyjazd z psem - przepisy Norwegia samochodem Podróż z psem - poradnik Berlin z psem TravelPlanner