Dlaczego Hall – Wattens to dobry pomysł na urlop?

cafe lizette hall

Urlop w Hall-Wattens to świetny pomysł na wyjazd z psem w góry. Dawno nie byliśmy w tak przyjaznym psom regionie.

Wszystko zaczęło się w marcu 2015 w Berlinie, na największych tragach turystycznych w Europie.

ITB to gigantyczna impreza dla tych, którzy lubią podróżować i dla tych, którzy podróżowaniem zajmują się profesjonalnie. Nałaziłam się jak głupia po tysiącu stoisk reklamujących chyba każde państwo świata, zebrałam setki folderów informacyjnych, mapek, przewodników i wskazówek, wpadłam na tysiąc pomysłów, gdzie możemy pojechać na wakacje (na jakieś tysiąc lat w przód) i poznałam masę ciekawych i inspirujących ludzi. W tym Ninę. Nina jest sympatyczną Austriaczką, która zajmującej się promocją regionu Hall – Wattens. Sama nie ma psa, ale opowiedziała mi historię koleżanki, która kiedyś z nią pracowała. Koleżanka adoptowała psa i bardzo dużo z nim podróżowała, głównie łażąc po górachBardzo dbała o to, żeby na stronie Hall – Wattens były jasne i przejrzyste wskazówki dla osób podróżujących z psem – w końcu urlop jest dla wszystkich. Zrobiła nawet całą zakładkę „wędrowanie z psem”, która funkcjonuje do dziś i jest doskonałym kompendium dla wszystkich, którzy zamierzają wyruszyć w Alpy z piesełem.

I tak od słowa do słowa Nina nagle rzuciła  „Hej, a może wpadniecie w tym roku do Hall z Luśką?”

Długo nie trzeba nas było namawiać. Region, które chce pokazać, że jest psiolubny? Heeelou! Takiej okazji nie można przepuścić! Jedziemy!

Dygreszon: W takich momentach zawsze przypomina mi się chwila, w której odjeżdżaliśmy z Luśką spod schroniska. Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że za trzy lata tyrolskie miasteczko stwierdzi, że Luśka doskonale nadaje się do promowanie psiolubnej strony miasta i okolic, parsknęłabym śmiechem. A jednak! Stało się! Koniec dygreszon.

Dlaczego Hall – Wattens to dobry pomysł na urlop z psem?

Przede wszystkim nikt nie widzi problemu, żeby wejść z czworonogiem na szlaki w górach. Yep. Pies nie jest postrzegany jako śmiertelne zagrożenie dla alpejskiego eko-systemu. Możecie na luzie wędrować razem. Na smyczy. I bez kagańca (o zgrozo, JAK TO??!)

Z Luśką wspięliśmy się na szczyt Largoz (pisałam o tym tutaj). Było bosko, mimo bardzo średniej pogody. Do tego na szlaku zupełnie pusto.

largoz_12_makulscy

W planach mieliśmy jeszcze wędrówkę szlakiem alpejskiej limby, tzw. Zoirbenweg, ale niestety przyjechaliśmy za wcześnie i drogi były  zasypane śniegiem. Jeśli lubisz łazić po górach w Hall – Wattens możesz w szlakach wybierać jak w ulęgałkach.. Tutaj znajdziesz top ten najlepszych letnich wędrówek.

Oukej, był czas naturę, teraz czas na kulturę.

Popatrz na to urocze miasteczko:

urlop w hall-wattens - hall in tirol

Hall in Tirol to serce regionu. Leży sobie rzut mokrym beretem od Innsbrucka i ukrywa w jego cieniu. I bardzo dobrze. Dzięki temu wciąż pozostaje niezatłoczonym miasteczkiem, po ulicach którego na luzie możesz spacerować z psem, bez obawy, że ktoś podepcze mu łapy. Jest przytulnie i średniowiecznie.

Hall to miasto soli, którą wydobywało się tu na miliony ton od średniowiecza.  Jak to wszystko śmigało  możesz się dowiedzieć  w Muzeum Kopalni Soli w centrum miasteczka. A jeśli muzeum Ci nie wystarcza (albo przeraża, bo wąskie kopalnianie, korytarze) zamiast eksplorować podziemia możesz wybrać się na wędrówkę historycznym szlakiem solnym, który ciągnie się wśród górskich krajobrazów doliny Hall, aż do oryginalnych szybów kopalnianych wykutych w skale na przełomie lat 1272 -1808.

Poza tym, od połowy 15 w. w Hall zaczęła się produkcja talara – pierwszej cennej srebrnej monety. Ponoć przodka dolara. Produkcja szła pełną parą w Zamku Hasegg, który razem z Wieżą Menniczą stanowi chyba najbardziej charakterystyczny znak miasta. W zamku mieści się Muzeum Monet, ALE tutaj z Luśką nas nie wpuszczono. Smuteczek. Co prawda miły pan zaoferował nam, że zaopiekuję się Luśką podczas, gdy my zgłębimy historię talara, ale odmówiliśmy. Psiolubna strona Hall – Wattens miała być poznawana, więc trza być konsekwentnym. Talary to nie wszystko.

urlop w hall-wattens

Za to WSZYSTKO, co warto zobaczyć w Hall Michał zebrał dla Ciebie do kupy na poniższej mapce.

W postaci zgrabnego spaceru (kliknij w prawy górny róg mapy, żeby zobaczyć więcej).

Spacer po Hall-in-Tirol


Sekretne przejście

Wąskie schodki prowadzą w serce starówki.

Bazylika Najświętszego Serca Jezusa

Magiczne miejsce, gdzie możesz w ciszy dołączyć do modlitwy z zakonnicami, których jest obecnie pięć (+ 2 w trakcie nowicjatu).

hall in tirol

To nie moje plecy. Chociaż przez chwilę tak pomyślałam.

Kaplica Św. Magdaleny

W kaplicy zobacz freski z początku XVII w. w super stanie. Parter kaplicy, do którego zejdziesz po schodkach lub ulicą Langer Graben, to obecnie cukiernia.

 

 Tężnia i Kryształowa Fontanna

W międzywojniu sporo osób miało nadzieję, że Hall będzie uzdrowiskiem / resortem z całą tą solą pod ręką. Niestety na światowy kryzys ekonomiczny i  II Wojnę Światową nie pomogła nawet zmiana nazwy na Solbad Hall. Wszystko się skończyło, a na pamiątkę zbudowano malutką tężnię z gałązkami sprowadzanymi z Polski – tak, z Polski.

Zaraz obok jest kryształowa fontanna, postawiona w miejscu, gdzie górnicy spotykali się przed wyruszeniem do kopalni soli. Kontemplując fontannę miej z tyłu głowy, że symbolizuje ona żeński i męski świat / pierwiastek tamtych dni (mężczyźni wyruszający do pracy w kopalni i kobiety, które zostają w Hall) – ogólnie jeśli wiesz czego szukać, to to zobaczysz.

Detale

Wilk i Czerwony Kapturek przy wejściu do księgarni, gruszka na budynku poczty, piękne drzwi czy klamki. Spacerując po mieście dobrze jest śledzić nazwy ulic, bo żadna nie jest przypadkowa. Wszystkie nawiązują do historii konkretnego miejsca, np. na Agramsgasse chłopi sprzedawali swoje produkty. Kute tabliczki z nazwami ulic zostały wykonane przez związanego z Hall rzemieslnika-artystę Rudolfa Reinharta’a.

No dobra. Spacer po mieście zaliczony. Szlak również.

Pozostaje pytanie najważniejsze: co robić, gdy masz zakwasy po wspinaczce??

Wiadomo, że na zakwasy najlepszy jest kolejny wycisk. Ale jeśli myśl o kolejnym dniu w górach wyciska Ci już tylko łzy z oczu, możesz zafundować sobie bardziej lajtowe ćwiczenie – road trip po okolicznych miasteczkach. Z niewielkim spaceringiem. Tylko po płaskim. Kościółki, kapliczki, kręte drogi, malownicze doliny i górskie krajobrazy – naaaajs. Pozostaje zwlec się z łóżka i wsiąść do auta i podziwiać:

Absam – mistycznie i muzycznie. W tym miejscu 17 stycznia 1797 18-letniej Rosinie Bucher w oknie jej domu ukazał się obraz Matki Boskiej. W tym miejscu również żył i tworzył skrzypce Jakob Steiner.

Gnadenwald –  u stóp rezerwatu Karwendel. Tu musisz się zatrzymać, ale tylko wtedy, gdy nie masz zakwasów. Ani Ty, ani Twój pies. Bo gdy dopisze pogoda możecie się wspiąć na Hundskopf (czyli pisą głowę). Spoko, nie? Jak masz zakwasy to się nie uda. Bo z parkingu to jakieś 3h drogi pod górę. My nie wspięliśmy tylko dlatego, że była mgła. I tej wersji będę się trzymać.

Wattenberg – kiedyś pastwisko, dziś może nie San Francisco, ale urocza alpejska wioska, w której domki dosłownie rozsiane są na zielonych zboczach doliny.

Volders – z kościołem pw. św. Karola, najbardziej wyczesanym rokokowym budynkiem Tyrolu.

That’s all folks jeśli chodzi i zwiedzanie!

Teraz jeszcze kilka psiolubnych praktykaliów

Gdzie spać?

Gasthof Badl to jeden z najbardziej przyjaznych psom pensjonatów w jakim byliśmy. Psy są mile widziane nawet w restauracji, podczas śniadania. Luśka była witana uśmiechem na każdym kroku. No i był Leo – berneńczyk gospodarzy – siła spokoju. W Gasthofie można również się stołować. Kuchnia jest rewelacyjna. No i można do restauracji wejść z psem. Czy już to mówiłam?

 

Gdzie zjeść?

Tradycyjne tyrolskie dania serwuje restauracja Goldener Lowe. Jadałam zupę szparagową. Kocham ją. Absolutnie. Nie mam foty, bo zjadłam zanim Michał zdążył powiedzieć – a zdjęcie? Z psem zero problemu. Nawet jak Lu się rozszczekała nikt na nią nie zwrócił uwagi.

Gdzie napić się kawy?

Nam spodobała się Cafe Lizette. , ale kawiarni jest całe mnóstwo. Do Lizette wejdziesz z psem. Chyba, że jest bardzo tłoczno, wtedy może być trudno, bo kawiarnia jest malutka.

Gdzie do weta?

Nic poważnego się nie stało, ale musieliśmy skorzystać z porady. Poza tym, skoro testujemy psiolubność to ciśniemy na maksa, no nie? Po pierwsze z łatwością znaleźliśmy klinikę, (i w necie i w relau), po drugie spotkaliśmy się z bardzo miłym przyjęciem i bez żadnego problemu dogadaliśmy się po angielsku.

Luśka daje Hall-Wattens 10 na 10.

Smycze w dłoń i w drogę!

Wpis powstał przy współpracy z Region Hall-Wattens. Dziękujemy Ninie, Anicie i Suzi za  ułatwienie nam poznania psiolubnej strony regionu.

6 Comments

  1. Natalia

    A czy możecie polecić jakiś inny psiolubny pensjonat w tym regionie? Bo niestety, ale ten, który tu opisywaliście, najwyraźniej zmienił politykę – We do not accept dogs or animals in the Hotel rooms anymore (info ze strony) :(

    • Onieonieinie :( Nic o tym nie wiedziałam :( Strasznie mi przykro, bo to było super psiolubne miejsce, nie wiem co się stało zupełnie :( Nic innego nie znam, szukałabym po prostu przez booking.com. Myślę, że coś się uda znaleźć, bo Austriacy to mimo wszytsko bardzo psiolubny naród :)

  2. uwielbiam miejskie detale i tajemne przejścia. Miasto wygląda zachęcająco. Bardzo mi się podoba Wasz pomysł na opisywanie podróży z psem. Oryginalny. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Trzy lata temu nawet Tyrol by się tego nie spodziewał ? A teraz, z przyczepą – cytując klasyka – świat to za mało ☺

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *